Specjaliści z Kongresu Budownictwa, podczas specjalnie zorganizowanej konferencji, twierdzili, że powodów do radości nie ma. Wprawdzie owe 160 tys. mieszkań to wynik nie najgorszy, ale trzeba by budować rocznie co najmniej dwa razy tyle, aby wyjść z mieszkaniowej zapaści. Bo ów wynik daje przyrost zaledwie 4 mieszkań rocznie na 1000 mieszkańców. Największe potrzeby występują w rodzinach mało i średnio zarabiających, tymczasem 90 proc. oddanych do użytku lokali to mieszkania budowane w systemie indywidualnym i przez deweloperów dla bogatszej części społeczeństwa, w sześciu największych aglomeracjach. Budownictwo spółdzielcze, komunalne i socjalne to ciągle margines. W ostatnich latach statystyczna gmina budowała jedno mieszkanie rocznie.










